Walentynki ze szczyptą humoru. Zakochaj się w tych piosenkach!

Muzyka jest idealnym środkiem wyrazu do opiewania miłości. Z okazji Walentynek chcemy przypomnieć kilka piosenek traktujących wątek miłosny z lekkim przymrużeniem oka.

Zacznijmy od tego, że „Każdemu wolno kochać”. To słowa nieprzemijającego przedwojennego szlagieru, który powstał w 1933 roku jako muzyka do filmu pod tym samym tytułem. Był to pierwszy w pełni udźwiękowiony polski film ze znakomitą obsadą (Adolf Dymsza, Mira Zimińska, Liliana Zielińska, Mariusz Maszyński, Józef Orwid) oraz doskonałym i wielce zabawnym scenariuszem. Bohater filmu - zakochany po uszy muzyk, pisze piosenkę „Każdemu wolno kochać”, która podbija serce nie tylko młodej dziewczyny, ale także serca całej Warszawy. Ten przepiękny utwór Zygmunta Karasińskiego do słów Emanuela Szlechtera wykonywali później Adam Aston, Mieczysław Fogg, Mieczysław Wojnicki, Teresa Tutinas i wielu innych artystów. Współcześnie najpopularniejszą interpretacją jest wersja Jerzego Połomskiego z 1973 roku, którą znajdziecie obok innych piosenek o miłości m.in. na płycie „Kochaj tylko mnie”.

Nie zawsze jednak jest tak szczęśliwie, jak w przypadku bohaterów filmu. Niezwykła przygoda spotkała Bohdana Czyżewskiego – zginęła mu dziewczyna! O czym z rozpaczą śpiewa:

Zginęła mi dziewczyna w biały dzień
Pod samym progiem kina "Znicz"
Zginęła mi dziewczyna, stało się
I szczęście prysło, uśmiech przepadł, spokój znikł.

Piosenka pierwotnie ukazała się w 1966 roku na longplayu „Całujmy się” nagranym wspólnie z Danutą Rinn, z którą artysta tworzył przez 10 lat artystyczny duet. Współcześnie znalazła się na albumie „Gdzie ci mężczyźni. 60 lat Polskich Nagrań”.

Kobiecy dylemat „chciałabym a boję się” ujął w artystyczne ramy tekstu piosenki Marian Hemar. Nieśmiali w okazywaniu uczuć - znacie te rozterki?:

Chciałabym, a boję się
To chciałbym, to boję się
Próbowałabym i zbroję się
I od razu nagle strach (…)
To natura taka jest.

Oryginalny tytuł tego foxtrota brzmi „Happy days are here again”, a jego kompozytorem jest Milton Ager – twórca wielu broadwayowskich szlagierów. Polska wersja powstała do rewii „Zjazd Centrośmiechu” (1930) kabaretu Qui Pro Quo. „Chciałabym a boję się” wykonywała tam Maria Modzelewska, a wiele lat później Rena Rolska będąc u szczytu swej popularności w 1966 roku nagrała piosenkę na albumie zatytułowanym „Kiedy znów zakwitną białe łzy”. Artystka pełnię estradowego talentu i kunsztu wokalnego wykorzystywała występując także w kabarecie „Dreszczowiec” - obok Wojciecha Młynarskiego i Mariana Jonkajtysa (przyszłego męża) oraz w audycji radiowej „Podwieczorek przy mikrofonie”, gdzie odtwarzała postać uczennicy w scenkach pt. "Rolska do tablicy”. Album „40 piosenek Reny Rolskiej” to przegląd najsłynniejszych piosenek w jej wykonaniu, tj. Złoty pierścionek, Na Francuskiej, Nie oczekuję dziś nikogo, Piosenka za dwa soldy oraz romansów nagranych w 1971 roku. Wersję instrumentalną foxtrota „Happy days are here again” na dwa fortepiany nagrali Marek i Wacek – posłuchajcie także tej wirtuozowskiej interpretacji!

Inną miłosną rozterkę, graniczącą z obsesją miała Anna Jantar w piosence „Gdzie nie spojrzę wszędzie ty”. Znalazła się ona na drugim longplayu artystki zatytułowanym „Za każdy uśmiech” z 1976r. Do utworu powstał zabawny teledysk kręcony na ulicach Poznania lat 70-tych. Obejrzycie koniecznie wraz z didaskaliami dla miłośników miasta opisanymi w tym artykule. Reedycja albumuukazała się w marcu 2016., podobnie jak albumu „Tyle słońca w całym mieście” z dodającą otuchy w temacie miłosnych pierwszych kroków piosenką „Najtrudniejszy pierwszy krok”.

 

W życiu bywa jednak, że zawarta znajomość nie zawsze kończy się happy endem. Jak w utworze Urszuli Sipińskiej, która prosi „Nie mów mi, że kochasz” i przedstawia ciekawy opis dzwoniącego do niej właśnie ukochanego:

Ty kiedyś znajdziesz się w księdze Guinnessa
Pod starym hasłem „naj, naj” z wszystkich naj.
Zabłocony - naj, zrozpaczony - naj i porzucony naj, naj.

Ten zabawny utwór pierwotnie znalazł się na longplayu „Nie zapomniałam” wydanym w 1988 roku przez Polskie Nagrania. A teraz umieszczony został na 4-płytowej antologii Urszuli Sipińskiej „Najcichsza pani”, która zawiera blisko 80 piosenek, 40-stronicową książeczkę z bogactwem zdjęć oraz tekstem pióra Michała Wilczyńskiego.

Miłość to też słowa – jak napisał w piosence „Za mało słów” Zdzisławy Sośnickiej Artur Andrus. Autor – jak zawsze ze szczyptą humoru - podaje nam taki przepis na dojrzałą miłość:

Za mało słów
Za dużo snów
Znajdzie się miłość
Tylko częściej
Do mnie mów.

Dowcipny utwór znajdziecie na albumie „Tańcz choćby płonął świat” – pierwszym po 17 latach, na którym Zdzisława Sośnicka odkrywa przed nami wiele kolorów szczęścia oraz tajemnicę radości życia z perspektywy mądrej, dojrzałej i spełnionej kobiety.

Znając dewizę, że miłość to też słowa Ewa Bem pyta Zbigniewa Wodeckiego „Czy powie mi pan dzień dobry”. Przepiękny walc pochodzi z albumu „Be a Man” Ewy Bem ze Swing Session z serii Polish Jazz. Choć w swym dorobku Zbigniew Wodecki miał już pierwszą płytę (1976) i nagrody na Festiwalach w Opolu, to jednak wielka kariera była wówczas jeszcze przed nim. Pierwsza Dama naszej wokalistyki jazzowej wyczuwała, że skrzypek trębacz, kompozytor i piosenkarz w jednej osobie, gdyby chciał to mógłby być wokalistą jazzowym co się zowie. Efekt – znakomity!

Czy powie mi Pan Dzień Dobry,
W różowym świcie skąpane,
Pierwsze jutrzejsze Dzień Dobry
Dzień Dobry na pożegnanie.

Pan bardzo mi się podoba,
Niezmiennie od tylu lat,
Czy to wypada by w mężu,
Być zakochaną aż tak.